Forever

NEVER SAY NEVER

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

19. Próba samobójstwa

Ruszyłam schodami na góre podczas kiedy babcia zasiadła na kanapie obok dziaka. Nie miałam zamiaru do nikogo dzwonić. Weszłam do swojego pokoju. Zakluczyłam drzwi. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Płakałam jak dziecko a łez nie było końca. Nie mogłam uwierzyć w to wszystko, nie chciałam w to uwierzyć. Sięgnełam po laptopa. Weszłam na pierwsza lepsza strone potkarską, chciałam się upewnić. Tak naprawde wiedziała ,że to wszystko to prawda ale jednak jak głupia próbowałam sobie wmówić ,że jest jeszcze jakaś nadzieja ale jej nie było. W internecie aż huczało od plotek o nowej parze Nowego Jorku. Wszysko jak dla mnie było jedno znaczne. Miał nową dziewczyne. Zrzuciłam laptopa z kolan . Spadł na ziemie i roztrzaskał się. Tak na serio to miałam to w dupie. Poderwałam się z miejsca i chciałam iść, gdziekolwiek ale z drugiej strony nie chciałam wychodzić z pokoju. Poszłam do łazienki. Oparłam sie o ściane i osunęłam po niej. Siedziałam na zimnych kafelkach. Rozpłakałam sie jeszcze bardziej choć przed chwilą myślałam ,że to nie możliwe. Mój wzrok padł na mały stoliczek stojący obok. było tam dużo rzezy lecz ja sięgnełam tylko po jedną. Żyletka. Pomyślałam ,że będzie mi lepiej.Przyłożyłam do natgarstka.
-Zrób to -krzyczało moje pęknięte serce za to mózg krzyczał:
-Nie rób tego.
-Idź za głosem serca-powiedziałam na głos i już maiłam to zrobić ale jednak odpuściłam sobie. Odrzuciłam jak najdalej to cholerstwo od siebie. Postanowłam wykorzystać inny niezawodny sposób na poprawienie chumoru. Wstałam z podłogi , wkroczyłam do pokoju gdzie panował juz półmrok było już około 20, sięgnęłam do tajnej skrytki ,wyciągnęłam dwie buteli i wróciłam na moje dawne miejsce w łazience po drodze zamekając drzwi na klucz. Te dwie butelki spoczeły obok mnie. Tak to była wódka. I jakoś to wszystko szło , łyk po łyku aż się jedna flasza zrobiła pusta.
-Oj,Dorothy , Dorothy . Chyba alkochol dzisiaj nie zatopi twoich smuków. Byłam już nieźle upita. Moją wzrok ciągle kierował się na pudełko z tabletkami stojącym na tym samym stoliczku gdzie wsześniej leżała ta żyletka. Z całych sił próbowałam odwrócić swoją uwage od niego. Wstałam z podłogi i chciałam wyjść z tej głupiej łazienki jak najdalej odtych gównianych tabletek. Zaczęłam szarpać drzwi ,które za nic nie chciały się otworzyć. Usiadłam dalej cały czas pogrążona w płaczu. Myśląc na przemian to o Justinie to o tych tabletkach. Wkońcu chwiejnym krokiem podeszłam i chwyciłam to pudełko. Wysypałam małe pigułki na ziemie. Wtedy już wszystko robiłam jak w transie. Wyciągnełam nawet tego nie świadoma telefon i wybrałam numer Jusina.
-Halo-odebrał nie wiedząc kto dzwoni.
SZlochając wydusiłam się:
-Wiesz Justin pamięć mi wróciła . Ale nie martw się niczego ci nie popsuje . Możesz być sobie dalej z tą swoją Selenką to już koniec , koniec mnie-i rozłączyłam się. Czym prędze zaczęłam pakować taletki do buzi popijając wielkimi łykami alkoholu. Położyłam się na płytkach i dopiero do mnie dotarło co się właśnie stało .
-Boże , co ja zrobiłam ??!!-krzyknęłam najgłośniej jak umiałam i pogążałam się w coraz to większej rozpaczy, rycząc najgłośniej jak sie da i rzucając po podłodze . Wtedy na stąpiła ciemność przed moimi oczami.
__________________♥ ♥ ♥ Oczami Justina ♥ ♥ ♥______________
-Dorothy...To nie tak.. pii pii pii.... Kurwa rozłączyła się-krzyknęłem-Co ja narobiłem??!!
Zerwałem się , chwyciłem bluze , wykręciłem numer babci dziewczyny i powiedziałem jej wszystko po czym szybko wybiegłem z domu wołając:
-Scoot!!! Scoot!!! Kurwa Scooter gdzie jesteś??!!-i szukajać go po całym domu. Wkońcu znalazłem go w ogrodzie.
-Cholera wołałem cię , głuchy jesteś czy co ?!-wydarłem się na niego
-Ale po co się tak drzesz? Pali się gdzieś?
-Tak. Stary ,Bilety. Rezerwuj bilety na samlot !!! Szybko-ciągle krzyczałem.
________________♥ ♥ ♥ Oczami Helen ♥ ♥ ♥_________________
<babcia Dorothy>
Bardzo wystraszona pobiegłam z mężem do góry. Zamknęła drzwi więc zaczeliśmy walić pięściami w nie i wołać dziewczyne po imieniu. Wkońcu Andrew <dziadek Dorothy> wyważył drzwi. Rozglądaliśmy się nerwowo po jej pokoju w którym jednak nie było blondynki.
-Łazienka-krzykneli równoczesnie i rzucili się na drzwi właśnie od tego pomieszczenia ,które także zostały wyważone. I znów zaczeliśmy się przerażeni rozglądć po pomieszczeniu lecz tym razem znaleźliśmy ją. Leżałam tam , na podłodze , nieprzytomna. Rzuciłam się w jej kierunku ze łzami w oczach i sprawdziłam puls. Żyła. Andrew wezwał pogotowie.
-Dziecko, co ty narobiłaś?-szepnełam i przytuliłam się do niej płacząc.
__________________________________________________________
Taki jakiś.... i wgl dużo błędów pewnie jest ale nie mam już więcej czasu , dodawałam tak na szybko. Postaram się bardziej następnym razem . Kocham was ♥
Tagi: 19
25.07.2012 o godz. 22:23
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)

paula
26.07.2012, 13:36
paula napisał(a):
piękne <3
smutne :(
oby wszystko się ułożyło i było dobrze
dodaj szybko nn :)
czekam

Ola
26.07.2012, 19:09
Ola napisał(a):
Cudne :)zgadzam się z Paulą smutne :(
dodaj szybko proszę :)czekam na rozdział :)

foreverwithyou
26.07.2012, 22:59
foreverwithyou napisał(a):
Andrew <3 hahahaha fajny rozdział ;*